Lewy BanerPrawy

Test 1 - Renault Kangoo 1.4 - test 1999

Rozpoczynamy jazdy testowe ostatniego z wielkiej trójki – jak ja nazywam konstrukcje Partnera, Berlingo i Renault Kangoo. To właśnie Renault Kangoo wjechał na Europejskie drogi po premierze w Genewie. Dokładnie było to w 1997 roku. Wjechał jako ostatni z trzech powiedzmy „muszkieterów” (Partner, Berlingo). Trójca trójcą, jednak wtedy to ten samochód tak naprawdę „utarł nosa” francuskiej jednak... konkurencji. Przypomnijmy: strzałem w dziesiątkę okazało się zastosowanie trzecich przesuwnych drzwi po prawej stronie samochodu. To właśnie to rozwiązanie pozwoliło na dostosowanie auta do potrzeb nie tylko pracy w ciężkich warunkach podczas przewozu towarów ale także do codziennej eksploatacji w domu. Za fotelem kierowcy i pasażera zamontowano tylną kanapę. Pragnę zwrócić uwagę, iż Kangoo oferuje taki komfort dla pasażerów jadących na tylnych siedzeniach jaki spotykamy w autach osobowych a dokładnie w minivanach. Co więcej: słowo komfort musimy uzupełnić innym określeniem, które bardzo pasuje do Renault Kangoo; mianowicie: przestrzeń. Tej dla kierowcy i pasażerów wszystkich siedzeń jest aż za dużo. Słowa zamieniamy na cyfry: odległość od siedziska tylnych i przednich foteli do podsufitki to dokładnie 119 cm, odległość pomiędzy oparciami przednich i tylnych siedzeń wynosi blisko 62 cm; szerokość wewnątrz auta przekracza 1400 mm. Do tych wielkości doliczamy przestrzeń bagażową o także imponujących gabarytach. Wszystkie materiały zastosowane w osobowej wersji Kangoo, którą testowaliśmy: począwszy od poszycia siedzeń, poprzez wykończenia drzwi po podsufitkę producent (naszym zdaniem) dobrał kierując się zasadą: oszczędnie lecz nie ubogo. Przestrzeń pasażerska ma swój własny styl. Co prawda cała deska rozdzielcza wykonana jest z plastiku acz: nic nie trzeszczy, nie piszczy, zgrzyta a jest przede wszystkim funkcjonalne. Miejsce pracy kierowcy jest przygotowane na tak zwane długie dystanse gdzie ergonomiczność połączona z estetyką oraz przestrzenią a także francuską dozą puszystości siedzeń wpływają na dobre samopoczucie przede wszystkim kierowcy, na jego bezpieczeństwo a co za tym idzie bezpieczeństwo innych użytkowników dróg. Testowana przez nas wersja w swoim standardowym wyposażeniu oferowała elektrycznie otwierane przednie szyby. Przesuwane bądź uchylane tylne boczne durze okna, centralny zamek z możliwością blokady drzwi od wewnątrz, dodatkowe światła halogenowe, dodatkowe relingi dachowe, asymetrycznie dzieloną, w razie potrzeby wyjmowaną lub składaną tylna kanapę (oczywiście z zagłówkami oraz pasami bezpieczeństwa dla trzech osób dowolnej tuszy i wzrostu). W aucie znajdziemy oczywiście poduszkę powietrzną dla kierowcy, wspomaganie układu kierowniczego, lusterka boczne regulowane elektrycznie (prawe i lewe lusterko wyposażono w dodatkowe załamania, dzięki którym problem martwego pola widzenia mamy z głowy). Nawiązując do wyposażenia: nad przednią szybą kierowcy znajdziemy dużą pulkę na dodatkowe podręczne bagaże. Ponadto z rozmieszczeniem  takich mniejszych pakunków w tym samochodzie nie mamy żadnego problemu, wiele schowków, dodatkowych bocznych kieszeni, sporo miejsca pod siedzeniami i to nie wszystko bowiem przestrzeń górnej prawej części kokpitu przed kierowcą jest także przygotowana do transportu różnych drobiazgów co ważniejsze pod kontrolą. W naszym Kangoo za sprawą kilku ruchów, w krótkim czasie i co ważniejsze bez zbytniego wysiłku możemy złożyć siedzenia i zamienić auto w spory furgon. Nawet demontaż tylnej metalowej siatki jest dziecinnie łatwy. Uszczypliwie możemy powiedzieć, iż Kangoo to niejako „dwa w jednym”: samochód typu minivan doskonale sprawdzający się w rodzinnych podróżach lub codziennej miejskiej eksploatacji, a drugie przeznaczenie auta wyśmienicie sprawdza się w przewozie nawet 800 kg ładunku przy dyspozycji (uwaga) od 650 do prawie 3.000 dm3 przestrzeni pojemności bagażowej. Wersja towarowa reno Kangoo jest tak zaprojektowana by nawet wykorzystać miejsce po złożeniu prawego przedniego fotela pasażera. Co więcej: kierowca nie musi być narażony na przesuwanie się bagażu. Umożliwia to specjalnej konstrukcji kratka, którą możemy tak złożyć by zabezpieczyć tył fotela a także nasz prawy bok (mam oczywiście na myśli kierowcę). Przestrzeń bagażowa to prosta podłoga pokryta materiałem: łatwym przy sprzątaniu auta a po drugie także zabezpieczającym przesuwaniu się towaru. Boczne burty zaprojektowano wręcz pod kontem prostym do podłogi i jeszcze jedna istotna sprawa: fantastycznie schowane nadkola tylnego zawieszenia. Nasz testowany Kangoo to auto z tylną dużą uchylaną ku górze klapą bagażnika. Co cieszy pod takim rozwiązaniem może stanąć osoba o wzroście 1.80 cm, a przestrzeni nad głową jeszcze troszeczkę zostanie. Kangoo oferowany jest w dwóch odmianach tym razem mam na myśli dostęp do bagażnika: bez wpływu na cenę wybieramy wspomniana uchylaną ku górze klapę lub dwuskrzydłowe drzwi niezastąpione podczas podjazdów pod rampę bagażową. Jak do tej pory nie powiedzieliśmy ani jednego złego słowa o Renault Kangoo. W myśl zasady „nie ma róży bez kolców” zaczynamy: wewnątrz auta nie znaleźliśmy regulacji kolumny kierownicy za to jest czujnik poziomu oleju w silniku. W naszym Kangoo nie znaleźliśmy zamkniętego układu recyrkulacji powietrza co przyznacie państwo czasami bardzo się przydaje (np.: przy mijaniu niektórych ulic Michałowa). Nie ma tego, za to sam układ nawiewu powietrza z zewnątrz działa wyśmienicie, cicho i wydajnie już na pierwszym biegu. Dodajmy do tego sławną już przednią szybę firmy Renault, co prawda oferowaną za dopłatą ale cena jest kilkanaście razy mniejsza od układu klimatyzacji a dzięki takiej specjalnej konstrukcji wnętrze auta nagrzewa się o nawet 5°C mniej niż wnętrze takiego samego samochodu z szybą zaciemnioną lecz filtrującą w konwencjonalny sposób. Mało tego: takie elementy jak kierownica, siedzenia czy tablica przyrządów nagrzewają się nawet do 20°C mniej. W desce rozdzielczej nie ma obrotomierza a przyciski sterujące elektryką przednich szyb naszym zdaniem ulokowano za nisko za to znajdziemy regulacje kąta oświetlenia przednich reflektorów oraz blokadę wewnętrzną wszystkich drzwi. To ostatnie szczególnie radzimy stosować bowiem (niestety) amatorów cudzej własności raczej przybywa szczególnie wtedy gdy stoimy na czerwonych światłach... szczególnie w Warszawie. Testowany przez Raa samochód w jednostkę napędową o pojemności 1.400cm3. Silnik zasilany benzyna bezołowiową, wyposażony w wielopunktowy wtrysk paliwa oferuje 75 KM przy 5.500obr/min. Maksymalny moment obrotowy: 114 Nm uzyskujemy przy obrotach przekraczających wartość nieco ponad 4 tysięcy. I rzeczywiście silnik Renault o tej pojemności pracuje żwawo i z największą werwą przy górnym zakresie obrotów. Wtedy to uzyskujemy najlepsze przyspieszenia połączone z... częstą redukcją biegu. Na wolnych obrotach jednostka także pracuje bez zarzutu i równiutko lecz nieco ospale. To co niewątpliwie cieszy: ta nasza ospałość nie odbija się negatywnie na sprawności przy maksymalnie załadowanym aucie. Amatorów wciskania na pedał gazu; Kangoo (jak na swoje gabaryty oraz przeznaczenie) na pewno może  zaskoczyć lecz przy wspomnianych wysokich obrotach jednostki napędowej. Nawiązałem do wcześniejszej myśli bowiem bardzo często liczy się czas przy transporcie towaru. Na pewno pod tym względem można liczyć na sprawną i szybką współprace z konstrukcja firmy Renault. Testowany model potrafi rozwinąć 155 km/h. A przyspieszać w nieco ponad 14 s. do 100 km/h (pod warunkiem szybkiej zmiany biegów). Jest jednak cena tej współpracy: otóż powyżej prędkości 120 km/h w Kangoo robi się głośno. Silnik zaczyna wyraźnie akcentować swoją obecność a szumy wokół nadwozia dodają dodatkowe decybele. Naszym zdaniem Kangoo daje satysfakcje z jazdy właśnie do wymienionej granicy. Na piątym biegu przy tej szybkości na nielicznych fragmentach polskich autostrad spalimy nieco ponad 8 litrów paliwa, o wiele lepiej jest przy 90km/h: wtedy Kangoo z jednostką 1.4 zadowoli się niecałymi 6 litrami – tak zachowywał się nasz testowany samochód. Średnio w cyklu mieszanym auto spaliło 7 litrów. Niewątpliwie lepszymi osiągnięciami w dziedzinie spalania pochwali się wersja Kangoo z silnikiem diesla czy też drugi w gamie benzyniak o pojemności 1.200 cm3; wtedy zaoszczędzimy na paliwie lecz stracimy na cennym czasie. Silnik Renault Kangoo przekazuje napęd na przednie koła za pośrednictwem pięcio biegowej skrzyni biegów. Do tego elementu nie mamy żadnych zastrzeżeń. W naszym samochodzie biegi wchodziły lekko, skok drążka jak i umiejscowienie dźwigni zmiany biegów dobrano naszym zdaniem optymalnie. Co ważniejsze: skrzynie zestopniowano w taki sposób, że przy maksymalnym obciążeniu samochód zawsze sunie bez wysiłku zarówno w terenie górzystym jak i przy manewrowaniu pod tak zwaną rampą.

Zawieszenie Kangoo to kolejny element jaki należy pochwalić. Do wyboru mamy dwie opcje: osobową oraz towarową. Z przodu obie wersje maja kolumny McPhersona ze stabilizatorem i trójkątnymi wahaczami dolnymi. Z tyłu w wersji osobowej instalowane są wahacze wleczone, resorowane układem czterech drążków skrętnych. Gwarantuje to niezależny od obciążenia komfort i stabilność jazdy w ostrych zakrętach. W wersji towarowej zastosowano oś podatną z drążkami skrętnymi, które oprócz funkcji resorowania zapewniają samopoziomowanie nadwozia i przeciwdziałają jego przechyłom przy dużym obciążeniu. Całość zachowuje się wręcz wzorowo na naszych drogach. Auto jest stabilne oraz warto zaznaczyć: dobrze radzi sobie podczas jazdy w terenie. Oczywiście nie wjedziemy tam gdzie wjedzie typowy Jeep lecz prześwit jaki oferuje Kangoo (14 cm) na pewno pomorze podczas pokonywania nietypowych przeszkód. Nad bezpieczeństwem czuwa układ hamulcowy niestety pozbawiony w seryjnym wyposażeniu ABS-u, jednak jest równie wydajny przy hamowaniu na zimno jak i przy rozgrzanych przednich tarczach. Radzimy uważać bowiem auto przy ostrym hamowaniu potrafi szybko wytracić prędkość a to nie zawsze może dobrze wpłynąć na pozostałych pasażerów a także na auta jadące za nami jak i bagaż, który pozostawimy bez uprzedniego zabezpieczenia. Radzimy także zainwestować we wspomaganie układu kierowniczego bowiem Kangoo to samochód o gabarytach typowego minivana z przeznaczeniem do przewozu sporej ilości bagażu. Takim autem nie raz będziemy manewrować w mieście by szybko i bezpiecznie dostarczyć towar a po chwili wyjechać w kolejna podróż. Wspomaganie w samochodzie testowym działało (można powiedzieć) celująco. Jednego dnia przejechaliśmy prawie 600 km i gdyby czas na to pozwolił jeździli byśmy dalej bez uszczerbku na ciągłej pracy rąk. Auto jest zwrotne, świetnie radzi sobie w zatłoczonych ulicach, średnica zawracania między krawężnikami wynosi 10 m. Czy kierowca i pasażerowie oraz bagaż mogą wspólnie czuć się bezpiecznie w Renault Kangoo? Prawdę mówiąc musiał bym powtórzyć słowa gdzie wymieniałem standardowe wyposażenie wpływające na nasze poczucie bezpieczeństwa. Do długiej listy podzespołów i elementów, która od kilku lat przyznacie Państwo jest w firmie Renault pieczołowicie udoskonalana, rozszerzana i oferowana w seryjnym wyposażeniu dodam elementy o których jeszcze nie mówiliśmy. W Kangoo znajdziemy napinacze pirotechniczne pasów bezpieczeństwa z przodu z systemem kontrolowanego napięcia tychże; pasy zamontowano oczywiście dla wszystkich pasażerów. Bagaż możemy zamocować wykorzystując specjalne uchwyty, silnik wyposażono w zawór odcinający paliwo podczas wypadku, oczywiście specjalne strefy zgniotu, wzmocnienia boczne karoserii, wzmocnienia słupków drzwi. Doskonała widoczność i airbag kierowcy to wybrane elementy dbające o nasze bezpieczeństwo. Za dopłatą znajdziemy drugą poduszkę powietrzna oraz ABS.

Dziękuje firmie Renault Karasiewicz, to radomski dealer francuskiego koncernu za udostępnienie do jazd testowych, jak my auto nazywaliśmy: „Kangurka z charakterystyczną sylwetką”.


Autor testu: © Bartek Olszewski

Test pochodzi ze strony: http://www.raa.rekord.ats.pl/indexname.htm